W dniach 7.IX-17.X.2009 prezentowaliśmy
wystawę zorganizowaną
z okazji 100. rocznicy urodzin Edwarda Hartwiga.
MODELKI HARTWIGA
6 września br. przypada 100. rocznica urodzin Edwarda Hartwiga. W
Lublinie Mistrz rozpoczął swoją długoletnią działalność artystyczną, a
nostalgicznymi pejzażami rozsławił nasze miasto.
Wyjątkową wystawę o nazwie "Modelki Hartwiga" prezentujemy w galerii
fotografii PROSPERO. Dysponukemy oryginalnymi negatywami z okresu lat
trzydziestych - sześćdziesiątych ubiegłego wieku / także szklanymi /, na
których pan Edward uwiecznił piękne kobiety w stylowych strojach.
Zdjęcia te w większości nie były dotychczas publicznie prezentowane. To
rzadka okazja zobaczyć mało znane oblicze twórcze artysty, którego wiele
prac jest kanonem sztuki.
Helena Hartwig żona Edwarda lata 30-te
Danuta Saulewicz córka Edwarda lata 60-te
Ewa Hartwig Fijałkowska lata 60-te
modelka nieznana lata 30-te
modelka nieznana lata 30-te
modelka nieznana lata 30-te
modelka nieznana lata 30-te
Podziękowania dla Pani Ewy
Hartwig-Fijałkowskiej, Danuty Saulewicz i Julii Hartwig za udostępninie
materiałów na wystawę.
Nasza wystawa „ W stronę Schulza "
jest swoistą remake głośnej wystawy o takim samym tytule a pokazanej w
Muzeum Narodowym w 2005 roku.
Kurator wystawy Jan Bończa -
Szabłowski zaprosił wybitnych artystów do autorskiego zinterpretowania
graficznej i literackiej twórczości Bruno Schulza. Niestety wśród
zaproszonych był tylko jeden fotograf Ryszard Horowitz – wybitny ale
tylko jeden.
fot. Agnieszka Tomiczek
Ponieważ
nikt ze środowiska fotograficznego w Polsce nie pokusił się aby zmierzyć
się z dosyć trudnym tematem - uczyniliśmy to dopiero my czyli Pictorial
Team.
fot. Anna Góra
Nasze
podejście było cokolwiek inne niż w przypadku wystawy pierwotnej – nie
jest to wariacja na temat Schulza ale próba przełożenia na język
fotografii języka literackiego. Inaczej mówiąc zamienić to co powstaje w
naszej wyobraźni podczas czytania na konkretny obraz fotograficzny.
Oczywiście towarzyszyć temu musiała znajomość nie tylko prozy Schulza
ale jego twórczości graficznej, czasu i epoki w której żył oraz jego
osobowości, które to niejako jak filtr nakładały się na tworzone
zdjęcie.
fot. Beata Bajno
Nie bez znaczenia była tutaj wrażliwość
poszczególnych autorów na ten rodzaj sztuki jaką prezentował Bruno
Schulz. Tym sposobem powstała jak mniemam pierwsza wystawa fotograficzna
w całości poświęcona inspiracji twórczością Bruno Schulza – nie na
zasadzie dokumentu ale jako samodzielne działanie artystyczne
nawiązujące poetyką i klimatem do Jego twórczości.
W dniach 11.III
- 25.IV.2009 prezentowaliśmy zdjęcia
Krystiana Bielatowicza "Dzieci ulicy"
fot. Krystian Bielatowicz
O projekcie
Lima rozrasta się w niewyobrażalnym tempie. Miasto wkracza w ostatnie
doliny i dociera na północ i południe do zboczy Andów, które topią się w
Oceanie Spokojnym. Prawie jedna trzecia mieszkańców Peru stara się
tu ułożyć jakoś życie. Nie wszystkim się to jednak udaje. Powstają
ubogie dzielnice, gdzie bezrobocie i bieda osiągają największe rozmiary.
Ulice Limy stały się domem dla tych, którym się nie poszczęściło.
Niektórzy mówią, że dzieci ulicy jest w Limie tysiąc, inni, że dwa
tysiące. Dziećmi ulicy nazywa się te, które żyją bezpośrednio na ulicy,
jak również te, które większość dnia spędzają na poza domem oraz tzw.
niños trabajadores, które pracują na ulicach, aby zarobić na swoje
wydatki lub po prostu pomagają rodzicom. Dzieci te stają
się ofiarami gangów i przestępców. Wiele z nich bierze narkotyki.
Dziewczęta trafiają do prostytucji. Ulica
jest źródłem strachu, depresji, zbyt wczesnych śmierci. Władze i
społeczeństwo nie rozwiązują problemu. Znalazło się jednak kilka osób,
które postanowiły pomóc dzieciom ulicy na własną rękę. Stowarzyszenie
Ayllu Situwa (Wspólnota Światła
Wiosennego
Słońca),
w prowadzonym przez siebie ośrodku, daje dzieciakom nową szansę na
życie. Dzieci odnajdują tu dom, szkołę, rodzinę. Współtwórcą organizacji
jest Jacek Klisowski, polski misjonarz świecki, którego ścieżki
zaprowadziły właśnie do dzieci ulicy w Limie. Mieszka tam od 8 lat.
fot. Krystian Bielatowicz
KRYSTIAN BIELATOWICZ - FOTOGRAF, ARCHEOLOG.
Ukończył archeologię na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 roku jest
członkiem Kolektywu Fotografów Visavis.pl. Współpracuje na stałe z Nikon
Polska oraz z nowojorską organizacją Vision Project, (Reportaż ’Dzieci
ulicy’ gości na stronie
www.visionproject.org).
Publikował m.in. w National Geographic Polska, Newsweek Polska,
Polityce, Dużym Formacie, Przekroju oraz w Private Magazine (Włochy), El
Comercio, Cosas i Caretas (Peru).
Swoje prace prezentował na wystawach w Warszawie, Gdańsku, Zakopanem,
Łodzi, Toruniu, Krakowie, Nowym Jorku, Limie, Arequpie i Cuzco. Zdobyte
nagrody i wyróżnienia: Grand Prix oraz I Nagroda w kategorii ‘Krajobraz’
Międzynarodowego Konkursu Fotografii Górskiej 'Przestrzeń Życia' 2008,
BZWBK Pres Foto 2007 (II nagroda w kategorii Społeczeństwo), Wielki
Konkurs Fotograficzny National Geographic Polska 2007 (wyróżnienie w
kategorii Extreme), Newsreportaż 2007 (II nagroda w kategorii Kultura).
Stowarzyszenie powstało w 2006 roku. Założycielami są Jacek Klisowki
oraz troje Peruwiańczyków: Anna, Jenny i Diego. Czują się wspólnotą,
rodziną, dlatego pierwszym członem nazwy jest Ayllu - rodzina. Situwa
oznacza ‘światło wiosennego słońca’. Słowa pochodzą z języka Keczua.
„Walczę o to, aby ten dom był jak najmniej instytucjonalny. Pragnę, aby
był domem rodzinnym. Nie ma dyrektorów, nie ma administracji. Dzieci
muszą czuć ciepło rodzinne. Z tego względu trzeba było wybierać między
ilością a jakością. Środki finansowe są ograniczone. Dlatego mieszka u
nas maksymalnie dziesięcioro dzieci ulicy.”
cyt. JACEK KLISOWSKI
“Niektórzy mówią, że dzieci ulicy jest w Limie tysiąc, inni, że dwa
tysiące. W każdym razie liczba jest bardzo wysoka. Kim one są? W
większości są to dzieci, które żyją na ulicy. Jednak nie tylko one
klasyfikują się do tego klasycznego pojęcia. Dziećmi ulicy nazywa się
również dzieciaki, które większość dnia spędzają na
ulicy oraz tzw. niños trabajadores, które pracują na
ulicach, aby zarobić na swoje wydatki
lub po prostu pomagają rodzicom.”
cyt. JACEK KLISOWSKI
fot. Krystian Bielatowicz
“Dzieciak miał dziewięć lat. Został potrącony przez radiowóz. Miał
otwarte złamania. A wtedy, jeszcze kilka lat temu, policja strzelała
do dzieci ulicy często bez
powodów. Takie potrącenie to była drobnostka.”